Decyzja=odpowiedzialność.

Decyzja = odpowiedzialność.

Jeśli podejmujesz w swoim życiu jakiekolwiek decyzję, a wiem, że robisz to każdego dnia.

Te małe czyli np. co zjesz, jak się ubierzesz.
I te duże czyli np. z kim będziesz tworzył/tworzyła związek, jaką podejmujesz pracę i nurt kariery, a mogę wymieniać wiele, ale nie ma to sensy bo tymi przykładami chciałam naświetlić sens jednych i drugich.

Nasza grzeszna natura ma taką tendencję w tej kwestii, że uwielbiamy zrzucać winę na drugą osobę za SWOJE lub CZYJEŚ (ale nie tej osoby, na którą jest ta wina zrzucana) podjęte decyzję.

Co mam na myśli?

Ojciec dziecka krzyczy na mamę bo dziecko weszło do kałuży i teraz ma mokre spodnie bo NIE UBRAŁA mu innych butów, tylko akurat te.

Kogo to była decyzja?
Dziecka.
Ja sama jako mama nie jestem w stanie przewidzieć takich sytuacji i podejmowanych wyborów mojej wulkanicy energii.
Na kogo zrzucono winę?
Na mamę.
Na osobę, która nie była winna akurat tej sytuacji.

Dwoje ludzi się rozwodzi, a dziecko odczuwa winę co jest bardzo degradacyjnym procesem i tutaj mocna interwencja rodziców i rozmowa powinna uświadomić to dziecię (nie mówimy tylko o małych dzieciach), że to nie wina jego, ale to ONI PODJĘLI taką decyzję.

Nastolatkowie się rozchodzą i chłopak straszy dziewczynę, że nie da rady i popełni samobójstwo.
Czyja decyzja? Czyja odpowiedzialność?
Chłopaka.
To, że dziewczyna go nie kocha lub po prostu nie ma ochoty z nim być nie oznacza, że teraz do końca życia będzie musiała z nim być bo będzie się bała, że rzeczywiście to zrobi.

To nadal będzie JEGO odpowiedzialność za konsekwencję jego czynu.
Ona ma prawo ułożyć sobie życie i znów.
Dobrze czy źle sobie ułoży, ale to ona ponosi odpowiedzialność za SWOJE podjęte wybory.

Jeśli masz problem z jakimkolwiek nałogiem i może jakaś osoba (bliska lub nie) była większym czy mniejszym czynnikiem do tego, że masz ten nałog, albo jakaś sytuacja ciężka w mocnej mierze przyczyniła się do tego, że nie dajesz z tym rady to kogo to wina?
Twoja.

Może zaboli, może ukłuje, ale to TY podnosisz kieliszek za każdym razem.
To TY bierzesz kreskę bo myślisz, że załatwisz sprawę.
Wiesz co te nałogi rozwiązują?
Relacje.
Napewno nie problemy i ból.
I nikt Cię z tego nie wyciągnie nawet jeśli ta osoba będzie tańczć breakdance na rzęsach.
Tylko TY sam jesteś siebie w stanie nad tym pracować.

Podałam parę błachych przykładów.
Jest ich wiele.
Miliony.

Może to najmocniejszy post jaki napisałam, ale tak samo w ostatnim czasie przerabiam swoje najbliższe relacje i to często zauważam.

Tak, nie jestem idealna i popełniałam i pewnie będę jeszcze popełniać błędy w tej kwestii i zrzuce na kogoś odpowiedzialność za moje decyzje, ale po uświadomieniu tego z całych sił staram się tego nie robić.

CHCĘ W PEŁNI BRAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE DECYZJĘ I ŻYCIE.

Pewnie będę się tego uczyć do końca życia.

Podjęłam tę decyzję.
I biorę za nią pełną odpowiedzialność.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o