Nieśmiertelność=wieczność?

Nieśmiertelność.
Zastanawiałaś/eś się nad znaczeniem tego słowa?
Ja wiele razy.
Zastanawiam się kiedy kończy się moja nieśmiertelność bo 21.09 czyli 3 dni temu Bóg znowu uratował moje życie, a na dodatek życie mojej córeczki.
Nie zliczę który to już podobny przypadek w moim życiu.
Stłuczka na zakręcie gdzie obie mogłybyśmy wyjść z tego nie ciekawie nie jest optymistycznym obrazem.
Moje auto nie ma nawet śladu. Nie wiem jak to sie stało, ale Opatrzność na pewno była w pogotowiu.
Moje modlitwy o opiekę nad nami zostały wysłuchane.
Dziękuję.

A mianowicie odnosząc się do definicji powyższego słowa.
Dla mnie nieśmiertelność=wieczność.
Nie wiem dlaczego, tak po prostu czuję.
Tak krzyczy moje serce, a ja poddaję się Jego wypowiedziom bo to najlepsze wskazówki których mogę posłuchać <3
Od czasu, gdy Go słucham moje życie wcale nie jest łatwiejsze, ale za to piękne.
”Aneta, Ty jesteś nieśmiertelna”. Pierwszy raz to zdanie usłyszałam od mojego męża parę lat temu.
Wleciało prawym, wyleciało lewym.
Dopiero po jakimś czasie zatrzymałam się nad tym zdaniem.
Odkryłam, że dopóki dopóty nie spełnię swojej w i e l k i e j misji to nie odejdę z tego świata.
Zaczęłam wtedy pytać co to za misja?
W wieku 15 lat marzyłam o otwarciu ośrodka dla dzieci w którym będą się rozwijać.
Po drodze miałam wiele pomysłów, ale każdy z nich miał jeden wspólny mianownik, a mianowicie jest to kwestia w życiu dla mnie priorytetowa- POMOC DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI.
Niezależnie od tego jaką formę przyjmuję. Niezależnie jak długo. Niezależnie jak intesywnie. Niezależnie w jaki sposób.
Ważne, aby robić to według własnego sumienia nie zatracając się w tym na czym świat dzisiaj stoi.
Mowa o papierkach, które rządzą ludźmi.
Dla mnie to misja na całe moje życie.
Robię to na parę sposobów.
Ta strona i moja książka pod tym samym tytułem są tymi sposobami. To nie wszystkie.
Już niedługo opowiem Ci o kolejnych.
Odkryłam parę miesięcy kierunek mojej misji- pomoc osobom niepełnosprawnym i ich rodzicom, którzy są Aniołami z Nieba tutaj na Ziemi. Nie przez przypadek właśnie im zostały dane te dzieciaczki pod opiekę. Tylko oni dadzą radę iść z takim krzyżem przez życie.

Kończąc ten temat bo mam w sercu jeszcze jeden, którym chciałabym się podzielić chcę tylko przekazać fakt, że jeśli człowiek spełnia się w życiu i realizuje swoje marzenia, a przy okazji innym pomaga to jest jednym z najszczęśliwszych ludzi chodzących po tej Ziemi.
Ja jestem własnie takową osobą.
Kolejny raz dziękuję. Za moją misję.

Następny temat dotyczący głęboko mnie.
Doświadczenia, a odczytywanie przekazu ich.
Uff powiem Ci, że tyle razy zostałam doświadczona w swoim może niedługim, ale różnie układającym się życiu, że Ten u góry wie, że jak mną nie pierdyknie to nie odczytam znaku.
Po prostu ”trening” mnie tak udodpornił, że nie trafiają małe dotknięcia.
Trzebą mną potrzasnąć, i to porządnie.
Zastanawiam się nad granicą.
Jeśli własny ślub i ta stłuczka nie wywołała we mnie stresu to co go spowoduje w takim razie??
Przedostatni indycent samochodowy jest tego przykładem jak do mnie pewne znaki nie trafiają dopóki nie sprowadzi mnie to do granicy życia i śmierci.
Z pełną odpowiedzialnością mogę to tak nazwać.

Pewna płaszczyzna mojego życia była na rozdrożu.
Stłuczka mi uświadomiła bardzo dużo.
Nie wiedziałam co robić, a byłam przekonana, że będzie tak jak według planu jest to mi dane. Nie mojego planu.
Stało się, zrozumiałam i mocno zostało mi to przypieczętowane.
Dziękuje. Po raz trzeci dzisiaj.
Chcąc pokazać Ci o czym mówię to podam przykład sprzed 3 miesięcy.
Problem tyczył się mojego małżeństwa. Naprawdę męczący, ale mentalnie oddałam go bo wiedziałam, że sama nie rozwiąże tego.
Dzień później czołowo wjechałby we mnie autobus.
Sekundę później doceniłam sobie człowieka który jest koło mnie. Idzie ze mną w moim życiu. Męża, który był wtedy, gdy było źle. Również wtedy, gdy było dobrze, a co najważniejsze był wtedy kiedy było trudno. Od tego momentu nasze małżeństwo naprawdę wzrosło w górę i budujemy się nawzajem cały czas i oby tak pozostało do końca naszych dni.
Dziękuje mężu.
Wielkim zaszczytem dla mnie jest być Twoją żoną.
Wiesz Ty i ja wiem, że jesteś moim Aniołem Stróżem.
Od prawie 10 lat.

A Ty? Czy wiesz, że pewne doświadczenia w życiu mają Ci uświadomić conieco.
Raz może mniej, raz może więcej. Raz może dobitniej, a raz może po to, abyś po prostu nie szukał lasu jeśli drzewo masz w domu. Po to, aby docenić ludzi, swój status, kraj i środowisko w którym żyjesz.
Masz granicę wytrzymałości? Czy zdajesz sobie sprawę, że gdzie ona przebiega?
Podziel się ze mną refleksjami na ten temat bo ja czuję się czasem ”inna” w tej kwesti więc może czas poznać ludzi, którzy pokażą mi, że jednak nie jest sama na tym świecie 🙂

Dziękuje po raz…
za to, że przeczytałeś/aś mój kolejny wylew serca dla Ciebie.
Aby Ci może pomóc bo to przecież moja m i s j a.

Z poczuciem spełnienia dla Ciebie
Jednooka Wojowniczka

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments