Zgodnie z tym, co pisze się na główniej stronie, wiesz już jak mam na imię.
Pozwól, że opiszę siebie z pewnymi szczegółami, abyś mógł/a lepiej mnie poznać.
To, że to właśnie czytasz – świadczy o tym, że chcesz 🙂
Jestem zwykłą, nawróconą, jednooczną osobą.
Nie wiele pewnie nas różni, zapewne inne doświadczenia i działania.
Pochodzę z Mysłowic. Z małego, czarnego miasta na Śląsku.
W wieku 6 lat uległam wypadkowi. Koń kopnął mnie w twarz i wyrwał mi podkową prawie połowę twarzy w tym nos, oko i policzko.
Z pomocą Opatrzności wyszłam z tego (prawie) bez szwanku.
Jak widać na zdjęciach nos i policzko dorobili, a epiproteza gałki ocznej prawego oka to jedyna pamiątka po wydarzeniu z 23 sierpnia 1999 roku.
W tym samym miejscu (gdzie zdarzył się wypadek) równe 9 lat później spotkałam pierwszą, prawdziwą miłość mojego życia. Mojego obecnego męża 🙂

Trzy operacje, sterydoterapie, kilkanaście zabiegów, kilogramy leków, kilkadziesiąt antybiotyków i bezskutecznie 5-cio letnie odczulanie doprowadziły mój organizm do zrujnowania.
W wieku 20 lat podjęłam się walki o swoje zdrowie i życie.
Powoli, ale skutecznie zaczęłam wychodzić z chronicznego zmęczenia, nadwrażliwości jelit, wielu alergii, guzów na żołądku.
Rok później zaszłam w swoją upragnioną ciążę, a 9 miesięcy poźniej zostałam zaszczycona zostając mamą najpiękniejszej istoty jaką widziało moje jedyne oko.
Od tego czasu minęło 5 lat, a po tych wszystkich dolegliwościach nie ma ani śladu. Jak się domyślasz to żmudna droga, która trwała lata, ale było warto.
Jestem świadomą osobą w zakresie zdrowia. Godziny spędzone na sali szkoleniowej, konferencjach i drążenie tematu doprowadziło do tego, że zostałam wegetarianką.

W 2016 roku poznałam sens swojego życia, odkryłam swoją misję i dostałam odpowiedź na pytanie, które zadawałam od wielu lat, a brzmiało ono ”Dlaczego podczas momentu umierania (które odbyło się w karetce po wypadku) Bóg wyciągnął mnie z tego stanu. Jaka misja się z tym wiąże. Dlaczego? Po co? Dla kogo? Dla mnie samej?” dzięki podjęciu najważniejszej decyzji z moim życiu – oddaniu swojego życia Bogu dostałam odpowiedź na te pytania i na wiele, wiele innych.
Zmieniło się wszystko.
Każda najdrobniejsza kwestia życia. Każda z nich wymagała przebudowy, stale to robię bo przecież teraz nie już ja sama sprawuję nad nim piecze i sprawunki.
Nie musisz wierzyć w żadne moje słowo, doświadcz tego.
To decyzja, którą każdy musi podjąć prawdziwie w swoim sercu.

Poznałam swoją misję. Czułam, że muszę stworzyć bloga, na którym będę przeprowadzać wywiady z osobami niepełnosprawnymi, rodzicami czy bliskimi takich osób.
Z osobami, które przeżyły ciężkie, doświadczające chwile, ale mimo wszystko doceniają każdy dzień życia i są pełne pozytywnej radości.
W moim sercu kreował się cel, aby pokazać, że pomimo trudnego czasu można wyciągać z życia to, co najpiękniejsze. Najbardziej chciałam to pokazać osobom całkiem zdrowym i sprawnym, aby mogły uświadomić sobie, że problemy, które sobie czasem sami stwarzają to błachostki.
W czasie pisania wywiadów zauważyłam, że wielu osobom podoba się mój styl pisania. Określenie ”masz lekkie pióro” było mi obce do tego stopnia, że musiałam zapoznawać się z jego definicją w internecie.
Parę miesięcy po rozmowie z Kasią, mamą Michałka, która przypadkowo dowiedziała się o moim istnieniu na Facebooku padła decyzja, że podejmuję się przedsięwzięcia pisania książki.
Kasia zadawała mi mnóstwo pytań na temat życia z jednoocznością. Podczas rozmowy padło zdanie z jej ust ”Musisz napisać o tym książkę” i stało się.
Nie wiedziałam od czego zacząć, czy w ogóle ją wydam, kiedy to będzie i jak to się robi. Wiedziałam jedynie, że przecież od wczesnych lat dzieciństwa pisałam wiersze.
Uświadomiłam sobie, że to mój największy talent.
Stwórca pokazał mi ten fakt za pomocą ogromu ilości ludzi, którzy czytając moje pisaniny to potwierdzali.
Teraz może przeczytać moją książkę każdy, a pierwszy jej rozdział możesz pobrać z zakładki Książka.
Ogłosiłam światu jej wydanie w styczniu tego roku, a opinie o niej sprawiają, że moje serce puchnie z radości czując wypełnienie mojej misji i pomocy jaka z tym się wiąże dla tych osób.

Po wydaniu, podczas mojego spotkania autorskiego, które odbyło się po wywiadzie dla mysłowickiej Telewizji i redakcji ITVM, 15 marca powstał zalążek projektu ”Tour of School”. Projektu, który obejmuje ostatnie klasy szkoły podstawowej i szkoły średnie, w ramach, którego prowadzę prelekcje na temat samoakceptacji siebie i rówieśników. Prelekcja nosi nazwę ”Samoakceptacja=wolność”. Te krótkie 7 slajdów i 3 filmiki niosące prawdę, powodują zmianę myślenia młodzieży na terenie Śląska. W ramach projektu miałam zaszczyt dzielić się swoim świadectwem z młodzieżą w Nowej Soli.
Poniższe zdjęcia dowodzą prawdziwości moich słów, a wywiady ze mną możesz znaleźć w zakładce Media.

Uczestniczyłam również w projekcie ”Monomoda”, który obejmował sesję fotograficzną, stylizację, makijaż i świetną przygodę 🙂
Jest to projekt stworzony z myślą o osobach, kobietach niepełnosprawnych.
Więcej informacji o projekcie możesz przeczytać tutaj.

Jaka jestem?
Na pewno nie jestem osobą, która ma ”lekki” charakter.
Mój upór, dążenie do celu, obstawanie przy swoich wyborach nie czyni mojego życia łatwiejszym, ale zapewne szczęśliwszym.
Mam swoje zdanie i nie boję się go powiedzieć.
Kocham swój kolor włosów i szaleństwa w głowie.
Jestem bombą energii, a tę energię wykorzystuje na to, co czyni, że poczuwam sens życia – a jest nią pomoc drugiej osobie.
To moja misja na całe życie i mam nadzieję, że jej echo będzie się nieść, wtedy kiedy mnie tu już nie będzie.

Popełniam mnóstwo błędów, ale cieszę się z każdego powstania po upadku.
Szaleje za moją córką, kłócę się z mężem (nie tylko), ale i tak kocham ich nad życie.
Mój mąż był wielką podporą przez te 9 lat całego naszego związku. Przeszedł przez całą przebudowę mojego życia i ten fakt pozwala mi jeszcze bardziej go kochać i docenić to ile przeszedł, oddając siebie w imię miłości do mojej osoby.
To anioł zesłany przez Tego, któremu oddałam życie.

Jestem do dyspozycji w każdej chwili (oprócz snu) także jeśli masz poczucie zadania mi pytania, poradzenia się w jakiejś kwestii, dyskusji czy też rodzą Ci się pytania w zakresie jednooczności to jestem zawsze gotowa. 
Po to tutaj jestem.
Aby pomagać i służyć innym, niezależnie od tego jak brzmi to w Twoim sercu.

Z życzeniami miłości i uśmiechu

Aneta Mazur
Jednooka Wojowniczka