Równowaga. Istnieje?

Równowaga.
Na każdej płaszczyźnie życia.

Tak bym jej chciała, a tak nie umiem.
Tak chcę, a tak naprawdę gdzie przebiega granica?

Chciałabym kochać swoją córkę taką miłością równoważną, aby moja nadopiekuńcza miłość, nie sprawiła, że zrobię z niej nie zaradnie życiowego człowieka, kiedyś kobietę.
Z drugiej strony chciałabym być mamą, której miłość pokazuję granice, dyscyplinę i poczucie obowiązku.

Chciałabym pomagać ludziom i spełniać się w swojej misji, ale chcę, aby to była chęć, a nie mus czy obowiązek. Chcę się tym cieszyć, a nie tylko to robić.

Chcę nazywać swoje uczucia, emocje, aby sobie z nimi radzić, ale nie aż tak żeby cały czas się na nich skupiać zabierając sobie samej czas.

Chcę być taką żoną, która doceni męża, ale która też potrafi powiedzieć mężowi wprost o swoich potrzebach i czasem stawić granicę, która mają na względzie dobro całej rodziny.
Chcę mieć na uwadze swoje potrzeby, cele, marzenia, pasję, ale jednocześnie nie zaniedbując przy tym rodziny, przyjaciół.

Chcę być taką przyjaciółką, która będzie zawsze obok, gdy zajdzie potrzeba, ale też dać przestrzeń, która nie ingerowała by w kwestie niedotykalne dla drugiej strony.

Chcę być takim przykładem, który pokazuje niepełnosprawność z tej innej perspektywy niż stereotypy, a jednocześnie nie robić z siebie kogoś innego, pozostając zupełnie sobą.

Chciałabym być lepszą każdego dnia, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że okoliczności czasem na to nie pozwalają i muszę iść tym nurtem.

Chciałabym być lepszą córką dla rodziców i Tego, który miał plan przed moim poczęciem, a z drugiej strony piętno dzieciństwa i moje człowiecze zapędy czasem mnie w tym gubią.

Chcę służyć innym tak, aby rozpychało to moje serce z miłości, jednocześnie nie dając do zrozumienia, że można wykorzystywać mą dobroć na prawo i lewo.

Chcę być kochana i kochająca, przy okazji nie raniąc i z tego powodu.

Chciałabym godnie żyć, ale nigdy nie stracić wartości sprzed oczu i serca.

Chciałabym zachować tę równowagę, ale czy tak naprawdę się da?
Czy istnieje chociażby jeden taki człowiek, który taki jest?
Czy istnieje jedno małżeństwo, które tworzy rodzinę i związek w pełni zrównoważone?
Czy istnieje taka miłość, w pełnej równowadze?
Czy istnieje chociażby jedno drzewo, zwierzę, byt, które jest w równowadze?

Popatrz na to zdjęcie.
Moja twarz jest w totalnej nierównowadze.
Oczy inne, tęczówki w świetle ewidentnie z sobą nie współgrają.
Dwie inne zmarszczki pod oczami.
Dwa różne policzki. Jedno mniejsze od drugiego.
Uśmiech nie do końca taki jak powinny być przez rekonstrukcje twarzy sprzed 18 lat.
Kocham akurat tę nierównowagę bo to moja historia.
To kawałek mojego życia. To moje największe doświadczenie w życiu.

Czy zdołam pokochać każdą z nich w moim życiu?
Jeśli nie to czy podejmę się pracy, aby dojść do tego?

P.S
A Ty? Masz jeszcze jakieś pomysły na kwestie w których chciałbyś zachować i dojść do rónowagi w swoim życiu? 🙂

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments