Wywiad z Anettą Geldner

Przeprowadziłam wywiad z niezwykłą kobietą, matką. Ja osobiście podziwiam to jaką postawę przyjmuję w życiu, codziennych problemach. Sama jest niepełnosprawna, a pod opieką ma 15 letniego, niepełnosprawnego syna Damiana. O kim mowa ? Anetta Geldner. To moja dzisiejsza bohaterka przez wielkie H. Chcę z całego serca podziękować Anetce za to, że zgodziła się na ten wywiad choć wiem, że nie było łatwo opowiedzieć jej o swoich przeżyciach , ale pragnie dzielić się z światem swoim bagażem doświadczeń.


A.M: Powiedz mi Anetko na czym polega Twoja niepełnosprawność? 
A:G W wieku 3 lat wróciłam niesłysząca z podwórka. Poszłam na nie pod okiem rodziców bo na własnym ogródku jako zdrowa dziewczynka, a wróciłam po kilkunstu minutach niesłysząca (o czym jeszcze nie wiedziałam).
A.M: I jak to potoczyło się dalej? Rodzice zauważyli, że coś nie tak ? Czy sama dawałaś jakieś sygnały?
A.G: Rodzice zauważyli bo byłam bardzo posłusznym dzieckiem, nie musieli powtarzać dwa razy. Byłam bardzo energiczna, wesoła i rozgadana. Najperw zauważyli ze wołali mnie kilka razy na obiad , gdy bawiłam się na ogródku. Zawsze przybiegałam od razu, ale wtedy zorientowałam się dopiero jak podniosłam głowę do góry i zobaczyłam po ustach, że mama mnie woła. W kuchni rodzice rozmawiali między sobą i mowili coś do mnie, a ja nie reagowałam. Wtedy zorientowali się, że nie słyszę.
A.M: Ile czasu minęło od utraty słuchu do zdiagnozowania?
A.G: Diagnoza była bardzo szybko, zaraz za kilka dni w Szczecinie. Tam zalecili moim rodzicom obuuszne aparatowanie. Takie z wielkim pudłem na piersiach. Nie zgodzili się, więc zabrali mnie na kompleksową diagnozę do Warszawy by mieć lepsze zauszne aparaty. Leżałam tam 3 miesiące bez rodziców. Spłakana i przerażona. Dopiero Bóg mnie uwolnił od tej traumy.
A.M: Dlaczego tak długo sama byłaś w szpitalu?
A.G: Tyle trwały badania.  W 1973 roku nie wpuszczano rodziców w ogóle do szpitali bo badania mogłyby wyjść niewiarygodne. Te 3 miesiące płakałam i tęskniłam. Nie miałam pojęcia rachuby czasu i myslałam, że zostawili mnie na zawsze. 
A.M: Niedowierzanie. To jedyne co ciśnie mi się na usta. Co pamiętasz jeszcze z tamtego okresu?
A.G: Pamiętam, że bardzo chciałam by dzieci mnie lubiły. Nikt mi nie powiedział, że mogę  się z nimi bawić, że one też nie słyszą. Myślałam, że tylko ja i czułam się gorsza od wszystkich. W 1 noc zapełniłam 11 nocników. Byłam dzieckiem które mwiło wszystko, a z nikim nie rozmawiałam bo byłam przerażona.

A.M: Przejdźmy teraz Anetko do Damianka. Przypadek Twojego syna to choroba nabyta czy wrodzona?
A.G: Urodził się i przyznano mu 10 punktów. Ciąża fizycznie była książkowa. Fizycznie, ale psychicznie przechodziłam bardzo bolesny okres w ciąży i z pewnoscią miał on wpływ. Na drugą dobę Damian dostał bezdechu. Leżał sobie koło mnie i położna nagle zabrała go i zaczęła mocno klepać, ale na prawdę mocno po główce. Potem po tułowiu. Nie wiedziałam co się dzieje bo ja nie zauważylam żadnych objawów u synka. Obie patrzałyśmy na niego i spokojnie sobie rozmawiałyśmy. Dla mnie to był szok. Na drugiej dobie był bezdech, a na trzeciej wystąpił bezdech i drgawki.
A.M: Jaka mogłabyć przyczyna wystąpienia tych objawów?
A.G: W pierwszej dobie był szczepiony na WZW. 
A.M: Mogła być ona przyczyną? 
A.G: Mogła, ale o tym dowiedziałam się po latach. Jak diagnozowali Damianka i nie wiedzieli co mu jest bo wyniki były w normie.
A.M: I jaką diagnozę w końcu usłyszałaś?
A.G: Padaczka lekooporna i głębokie opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Nie mówi.
A.M: A więc przyczyna dokładnie nie określona. 
A.G: Tak. Padaczka o nieznanej etiologii.
A.M: Jak wygląda codzienność Damianka?
A.G: Rano pobudka o 7.30. Szykuje go do szkoły. Ubieram go (sam się nie ubierze, ale rozebrać się potrafi). W umyciu rączek, buzi i ząbków pomagam mu. Ubieram go do szkoły i o 8 przyjeżdza po niego bus.
A.M: Rozumiem, a do jakiej szkoły uczęszcza Damian?
A.G: Do zintegrowanej. Chodzi do Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom “Bratek”. Wraca o 15. Potem toaleta, obiad i odpoczynek. Jeśli jest ładna pogoda to spacerek. Damian uwielbia spacery i oglądać ”Jaka to melodia?”.
A.M: Powiedz mi ile macie ogólnie dochodów z tytułu Twojej i jego niepełnosprawności?Wiem , że to może takie krępujące pytanie i zdawało by się niepotrzebne, ale dla mnie ważne bo pokazuje  jak rząd pomaga niepełnosprawnym. Chcę to uświadomić światu.
A.G: Dochody marne. Otrzymuje z opieki 598 zł w tej sumie jest 2 x 153 zł na mnie i Damiana, a reszta to rodzinne. Mam rentę 765 zł poniewaz jestem rencistką na swoje schorzenie. Obustronny głęboki niedosłuch gdzie 20 lat przepracowalam w PZU nie należy mi się zasiŁek pielęgnacyjny w kwocie 1300 zł na Damiana ponieważ państwo pomaga mi w postaci renty.
A.M: Zostawię to bez komentarza. 
Ty jako kobieta i matka? Jak postrzegasz siebie w tej roli? Bierzesz to na barki czy nie do końca się z tym godzisz?
A.G: Anetko jestem naprawdę szczęśliwą mamą trójki wspaniałych dzieci. Zawsze szukałam rozwiązań, a nie wymówek. Gdy przyjęłam Pana Jezusa do swojego serca to wiem, że to On znajduje dla mnie rozwiązania.
A.M: Widać to, słychać i czuć. Powiedz jak mają na imie resztą Twoich dzieci i w jakim są wieku?
A.G: Klaudia ma 22 lata. Malgosia 11 lat skończyła w lutym.
A.M: Dziewczyny pomagają Ci w opiecę nad Damianem?
A.G: Pomagają mi obie córki. Są kochane, ale nie obarczam ich Damiankiem.
A.M: Wszyscy razem mieszkacie?
A.G: Klaudia mieszka na stancji w Szczecinie bo tam studiuje. Jest na 3 roku.
A.M: No to zaradna dziewczyna jak jej mama!
Kochana jakieś motto , swoje przemyślenia, masz coś do przekazania? To co Ci serce podpowiada.
A.G: Zaufać całym sercem Bogu. Złożyć wszystkie troski na Nim. Byłam zaradna przed nawróceniem ale smutna ,a taraz nie jestem sama bo Bóg jest ze mną. Ja to czuję. Tego się trzymam i będę wołać by wszyscy mogli przyjąć Jego łaskę.
A.M: Niech tak się stanie!
Dziękuje za wywiad. Była to i dla mnie wielka lekcja pokory, a jej należy uczyć się codziennie.

Drogi czytelniku.
Pozwolę sobię na swój, własny osobisty komentarz:
Każdy z nas ma takie chwile w życiu, że myśli, że ma najgorzej i gorzej już nie będzie. Otóż pomyłka! Powyższy wywiad jest tego dowodem. 

Ten wywiad nie jest po to, aby krytykować szczepionki, rząd czy też inne kwestie. Jest to pokazanie faktów jakie są. Nie wybierałam go. Tak miało być, że pierwszy opublikowany wywiad to ten właśnie z Anetką. Jestem dumna i wdzięczna , że mogłam go przeprowadzić i dziękuje za zaufanie. Damianek jest pod opieką Fundacji ”Słoneczko” i ”Zdążyć z pomocą”. Jeśli chcelibyście przekazać 1% Damianko zapraszam do Anetki, na jej profil na Facebook’u https://www.facebook.com/anetta.geldner
Ona Wam ich osobiście udzieli.

Następny wywiad będzie świadectwem młodej dziewczyny po przeszczepie wątroby i płuc.

Pozdrawiam pokornie.
Jednooka Wojowniczka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *