Wywiad z Anią Orlińską

Ten wywiad to totalny spontan i nieplanowane zdarzenie.
Ania pochodzi z Ostródy. Mieszka w Gdańsku, ma 23 lata i jak dla mnie jest kimś kto mnie inspiruje i myślę, że działa to w dwie strony.

Bez przeciągania się, wczytaj się w ten zupełnie odmienny wywiad:

A.M: Aniu napisałaś do mnie nie dawno z zapytaniem czy mogłabym Ci pomóc, wysłać książkę bo mogłaby być ona pomocna w Twoim projekcie.
Powiedz jaki to projekt?
A.O: Cześć! Jestem studentką ostatniego roku Wzornictwa na ASP w Gdańsku.
Przeszłam ostatnio dużo jeśli chodzi o oczy, dlatego moja praca dyplomowa będzie się skupiać na tym temacie.
Moim celem jest zaprojektowanie przedmiotów codziennej pomocy dla osób po operacji oczu.
Podczas mojej rekonwalescencji i czasu spędzonego na powrocie do zdrowia zrozumiałam, że nie mogę się poddać!
Zawód, który wykonuje zmobilizował mnie do głębszej analizy mojej choroby. Zamiast użalania się nad sobą zaczęłam badać i sprawdzać co tak naprawdę sprawia mi największe trudności.
Tak właśnie powstał pomysł zaprojektowania i wdrożenia nowych produktów ułatwiających nam życie.
Dodatkiem do mojej pracy chciałabym, żeby była mała książeczka przeznaczona dla dzieci. Chciałabym zawrzeć w niej charakterystyczne przykłady chorób oczu.
Dzieci nie zawsze przyznają się, że coś się z nimi dzieje, bądź nie wiedzą jak wytłumaczyć zjawiska/oznaki choroby.
Wskazanie odpowiedniego obrazka będzie łatwe w zrozumieniu i odbiorze dla dzieci i dorosłych.
Może dzięki mojej pracy, uratujemy komuś wzrok.
A.M: Brzmi fantastycznie!
Sama jako dziecko borykałam się z podobnymi problemami i na ten moment mogę Ci powiedzieć, że są rodzice i dzieci, którzy chętnie skorzystają z takiej pomocy.
Godna podziwu jest Twoja walka.
Za każdym razem, gdy czytam takie historie twierdzę, że nie tylko ja te mało-duże walki przechodzę. Możesz być z siebie dumna.
Co w takim razie przeszłaś związanego z wzrokiem?
A.O: Jako dziecko byłam bardzo wysportowana.
Kochałam biegać. WF z koleżankami zawsze były dla mnie nudne, więc ćwiczyłam z chłopakami. Pewnego razu podczas przerwy graliśmy w piłkę. Kolega niefortunnie trafił w moje otwarte oko.
Zasłabłam, zsunęłam się na ziemię.
Źrenica nie chciała mi wrócić do normy.
Po interwencji rodziców pojechaliśmy do szpitala w Olsztynie, gdzie dowiedziałam się, że jest wszystko dobrze (nie było).
Żyłam 13 lat z „poszarpaną” jak to teraz ujęli lekarze siatkówką.
Tego lata pojechałam pracować jako animator. Doprowadzając do porządku stanowisko pracy, pochyliłam głowę i podniosłam ciężki karton.
Do tej pory pluję sobie w brodę, że nie zrobiłam przysiadu!
Wiedziałam dobrze, że tak nie można podnosić- przecież trenowałam na siłowni.
W tym momencie machina ruszyła.
Codziennie traciłam 20% oka.
Bagatelizowałam objawy tłumacząc sobie, że to zmęczenie.
Po weekendzie spędzonym w pracy, wybrałam się do Chałup, gdzie przyjechali moi znajomi.
Los tak chciał, że mój kolega jest lekarzem i szybko zareagował!
Wysłał mnie szybko do szpitala, gdzie dowiedziałam się, że mam odwarstwienie siatkówki oka. Aktualnie widzę bardzo mało ale to i tak jest niesamowite, że coś widzę.
Dziękuję Konrad, że tam byłeś!
Przeszłam operację, która nie była łatwa.
Lekarze wszczepili mi plombę, która niestety nie przyjęła się tak jakbym chciała i w grudniu powtórka z rozrywki i kolejna operacja mnie czeka.
A.M: Dobrze, że Bóg tak układa nasze ścieżki, że na Twojej postawił Konrada.
Nie wiadomo co mogłoby być dalej i jak to się mogło skończyć.
Kochana ja mocno trzymam kciuki za Twoją operacje i wierzę, że teraz się uda.
Oczy to niestety delikatny narząd.
Osoby, które nie miały nigdy z nimi problemów, nie zdają sobie sprawy jak one są ważne w naszym życiu i funkcjonowaniu.
Aniu widzę że Ty masz wiele talentów.
Sport, architektura, ale też Twoja piękna uroda wpada w moje oko.
Z nią też wiąże jakąś historia, prawda?
A.O: Bardzo mi miło, dziękuję.
Od 14 roku, życia pracuję jako modelka. Zeszły rok był dla mnie wyjątkowy. Namówiona przez chłopaka wystartowałam w konkursie Miss Polonia, gdzie doszłam do finałów ogólnopolskich.
Nigdy nie czułam się ładną dziewczyną. Uważałam, że jestem za wysoka, mocno szczupła itp.
Wiedziałam, że modeling to moje życie ale nie wiedziałam, że kiedyś zostanę jedną z miss.
Jednak Mateusz widział mój potencjał, którego ja nie widziałam.
Konkurs dodał mi wiele odwagi i sił.
Nie zostawię mojej pasji.
Mimo grudniowej operacji jutro będę modelką na kilku pokazach.
Wiem, że wszystko siedzi tylko w naszych głowach i strach ma wielkie oczy.
Na wybiegu nikt nie będzie oceniał mnie czy widzę czy też nie! Będę jedną z przygotowanych na pokaz modelek 🙂
Oprócz modelingu, jestem również organizatorem eventów.
Pamiętajcie uroda to nie wszystko! Trzeba mieć plan na siebie i kreować swoją przyszłość. Dla mnie wzornictwo to praca połączona z przyjemnością, ale pokazy i eventy to moje życie.
A.M: Wow! Mam ciary jak to czytam Ania.
Twoja historia może być inspiracją dla wielu osób.
W takim razie na co stawiasz w przyszłości?
A.O: Dziękuję ❤️ Na rodzinę i dzieci 🙂
A.M: Ok, a zawód?
A.M: Chciałabym pracować jako projektant.
Kierunek projektowania medycznego jest dla mnie najbardziej interesujący.
Chciałabym z nim wiązać swoją przyszłość. Oczywiście nie zapominając o organizacji eventów.
Jeśli można tak powiedzieć, człowiekiem z Twojej armii jednookich wojowników! 🙂
A.M: O, właśnie się dowiedziałam o takim kierunku!
Za każdym razie zachwyca mnie zaradność osób, które pomimo przeszkód spełniają się w życiu na sto.
O, Ania dobry pomysł. Tworzymy taką armię?
A.O: Możemy zrobić 🙂 Będziemy zachęcać ludzi do pracy i motywacji!
Pomagać im kreować swoje marzenia.
A.M: To by było coś mega.
Wiesz każda z nas ma takie talenty, że można to połączyć.
Trzeba by było utworzyć kręgosłup działań i byłoby super.
Jesteśmy z 2 kranców Polski więc mogłybyśmy to wszystko scalić.
Potem jakieś warsztaty, szkolenia, ale to wizja przyszłości.
Ta moja szalona, ruda głowa czasem się uaktywnia 😀
Pomyślimy Aniu nad grupą.
Może z naszymi talentami i wiedzą uda nam się stworzyć coś naprawdę ciekawego.

Powiesz w ogóle jak mnie znalazłaś?
Ta kwestia zawsze mnie ciekawi i zaskakuje, bo odpowiedzi są różne.
A.O: Szukałam osób, które mają podobną historię i tak trafiłam do Ciebie ❤️ wiedziałam, że zainspirujesz mnie do dalszych działań i zmotywujesz.
A.M: Znalazłaś mnie szukając przez przeglądarkę, Facebooka, bloga?
A.O: Facebooka. Śledziłam portale i ktoś Ciebie polecał 🙂
A.M: Nie wiem nic o portalach na których mogę być, ale fajnie, że ktoś mnie w ogóle polecał.
Aniu chciałabyś coś konkretnego, z serca, powiedzieć do czytelników?
A.O: Chciałabym, żebyście nigdy się nie poddali!
Choroba to nie koniec świata! Realizujcie się i spełniajcie swoje marzenia!
A.M: Tak jest, zgadzam się!
Dokładnie m. in. z takim przesłaniem idę do szkół i myślę, że będziemy je głosić i tym samym dawać ludziom nadzieję.
Tymi słowami jak i naszym przykładem.
Dziękuję Aniu za wywiad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *