Związki.

Będąc ostatnio w galerii w poszukiwaniu butów dla pierworodnej (nie lubię tych miejsc, preferuje markowe ciucholandy) obserwowałam ludzi, jak zawsze.
Kolejny wniosek, który siedzi na moim centrum dowodzenia (serce :)) to związki, partnerstwo i etapy tych stanów.

Widziałam młodzież lub dorosłych młodych, którzy patrzyli na siebie z miłością, dbali o siebie, trzymali się za ręce, a co najważniejsze- rozmawiali.

Osoby z dziećmi wpatrzeni tylko w nie. Na siebie już nie potrafią, a ich rozmowa to odburknięcie i jak najszybsza odpowiedź.

Osoby bez dzieci, dorosłe.
Idą za rękę, ale nie widać tej miłości, ognia jak w grupie pierwszej.

Wniosek mój, który od razu mi wszedł to:
Tak bardzo szukamy, zabiegamy o miłość, a potem sami ją niszczymy.
Tak, ja wiem jestem mamą i zdaję sobie sprawę, że nie ma czasu na wiele, ale czy kwiatek dla żony, albo sukienka na wieczór dla męża to tak wiele?
Ludzie nie rozwodzą się przez wielkie góry, tylko przez małe kamyczki.
Gubią się w codzienności.
Zamiast się nią delektować i od czasu do czasu wyjść poza rutynę to zabijają się w mantrze biegu życia i schematów.
Nie mam na myśli codziennej odskoczni, ale małe gesty, które umilą to już ciężkie życie.
Ludzie się rozwodzą bo z znudzenia tworzą kłótnie i zaczynają widzieć w sobie wrogów zamiast tych kochanków z samego początku znajomości.

Doceniajcie swoje połówki bo to one tworzą Was sens, codzienność i szczęście.
To ta Twoja żona urodziła Ci piękne dzieci.
Ten Twój mąż pracuje ciężko, aby zapewnić Wam godne życie.

2 Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *